Roborock F25 Combo / fot. K. Kulikowski, agdManiaK.pl
Roborock F25 Combo to nowy odkurzacz myjący aktywnie, który walczy o podium z najlepszymi urządzeniami tego typu na polskim rynku. Czy warto go kupić? O tym więcej poniżej.
Spis treści
W połowie 2024 roku Roborock wprowadził na rynek odkurzacze myjące aktywnie Flexi Pro i Flexi Lite – test obu znajdziesz na naszym blogu. Wersję Pro oceniłem bardzo wysoko i nadal twierdzę, że to jeden z najlepszych odkurzaczy myjących aktywnie.
Nie minął jednak nawet rok od premiery serii Flexi, a Roborock wprowadza aż siedem nowych modeli pod serią F25. Pięć pod serią F25 oraz dwa w ramach serii F25 Combo.
Pierwsze pięć modeli to typowe odkurzacze myjące. Dwa pozostałe to wersje Combo, czyli z odpinanym silnikiem, przełączanym do odkurzacza ręcznego lub pionowego, do pracy na sucho.
Właśnie taką wersję dostałem niedawno do sprawdzenia – Roborock F25 Combo, czyli sprzęt promowany przez chińskiego producenta jako odkurzacz 5w1. Czy jest lepszy od poprzednika Flexi Pro? Czas to sprawdzić!
Cena sugerowana tego modelu to 2599 zł, lecz Roborock przygotował promocję na start i do 6 kwietnia można go kupić za 2299 zł.
W sprzedaży pojawi się też wersja F25 Combo Ace w cenie sugerowanej 3329 zł – główne różnice to dodany automatyczny dozownik detergentu (100 ml), wspomaganie napędu kół SlideTech 2.0, oświetlenie LED w elektroszczotce do podłóg twardych i opcja podłączenia odkurzacza pod apkę Roborock.
Droższa wersja jest nieco cięższa – waży 4,7 kg (vs 4,2 kg) i ma mniejszy zbiornik wody czystej 740 ml (zamiast 870 ml). Dokładną tabelkę porównawczą znajdziesz na stronie Roborocka, na samym dole opisu serii F25 Combo.
Seria F25 to też pięć modeli bez opcji przełączania silnika do odkurzacza ręcznego, czy pionowego, a po prostu odkurzacze myjące aktywnie. Dostępne są modele: F25, F25 Ace, F25 RT, F25 ALT i F25 LT.
Tylko wersje F25 i F25 Ace są wyposażone w czujnik zabrudzeń DirTect i proaktywne samooczyszczenie w stacji. Automatyczne dozowanie detergentu znajdziemy w modelach F25 ALT i F25 Ace, tak samo jak wspomaganie napędu kół SlideTech 2.0.
Z kolei wersja F25 Ace ma opcję podpięcia odkurzacza pod apkę Roborock. Modele z autodozowaniem detergentu F25 Ace i F25 ALT mają większą wagę (4,7 kg vs 4,2 kg), mniejszy zbiornik wody czystej 740 ml vs 870 ml (miejsce na 100 ml detergentu). Dokładną tabelkę porównawczą znajdziesz na stronie Roborocka, na samym dole opisu serii F25.
Parametry serii F25 Combo są całkiem niezłe i cieszyć może, że silnik po przepięciu z odkurzacza myjącego to jednostki ręcznej zyskuje większą moc ssania – z 20 do 25 kPa. Bateria i czas pracy to standard, ładowanie w 4 h to też typowy parametr. Oba zbiorniki wody są sporej pojemności, a wagowo nowe Roborocki wypadają naprawdę nieźle.
Parametry Roborock F25 Combo:
Głośność pracy jest naprawdę niska, tak samo jak wysokość odkurzacza do pracy na płasko tylko 12,5 cm. Jedyne co trzeba wiedzieć przy pracy w tej pozycji, że zmniejsza nam się pojemność zbiornika wody brudnej do 600 ml, a także moc z maksymalnej do średniej.
Roborock przyzwyczaił nas do bardzo skromnych zestawów sprzedażowych zarówno w robotach, jak i odkurzaczach myjących. Zawsze narzekam na brak, choć małej próbki detergentu w zestawie i tym razem jest on w kartonie! Dostajemy 200 ml detergentu Roborock Floor Cleaning Solution, który należy dozować w proporcjach 1:200. Ma całkiem ładny zapach i jest bezpieczny dla wszystkich typów podłóg twardych.
Poza odkurzaczem myjącym mamy do niego stację ładującą-czyszczącą, dodatkowy odkurzacz ręczny z miejscem na przepinany silnik, rurę, elektroszczotkę do podłóg twardych, ssawkę szczelinową 2w1 z nasadką z włosiem, małą elektroszczotkę do tapicerki, sierści, materacy, oraz stojak na te wszystkie elementy.
W zestawie mamy też zapasowy filtr zmywalny EPA, wycior do czyszczenia sprzętu, komplet czytelnych instrukcji. Jedynie szkoda, że nie dostaliśmy zapasowego wałka, ale zestaw i tak jest spoko jak na to, co Roborock oferował w poprzednich wersjach.
Do jakości wykonania nie da się przyczepić – odkurzacz jest wykonany ze świetnych materiałów, dobrze spasowanych, a miejscami wręcz designerskich z ładną, matową fakturą. Wszystkie elementy wykonano jak trzeba.
Przyczepić się mogę jedynie do braku zabezpieczenia frontu obu elektroszczotek – nie ma tu żadnego kawałka gumy, czy materiału, więc zbliżając się do delikatnych mebli, czy listew przyściennych, należy nieco uważać.
Ergonomia stoi na bardzo wysokim poziomie, a to głównie dzięki przeniesieniu zbiornika wody czystej z górnej części na dolną – nad sam wałek myjący. Takim sposobem odczuwalna waga w ręce to coś koło 1 kg.
Odkurzacz można nie tylko kłaść na płasko, ale w pozycji odkurzania w pionie można odchylać go na boki w granicach 70 stopni, więc wygodnie wjeżdża się nim za krzesła, czy nogi stołów.
Nieco gorzej wypada ergonomia odkurzacza ręcznego i pionowego – duży silnik mocno wystaje do tyłu za nadgarstek, więc trzeba się przyzwyczaić do takiego rozkładu masy. Prowadzenie obu części jest perfekcyjnie, nic nie trzeszczy, nie piszczy, nie ucieka na boki.
Konstrukcyjnie nie ma tu żadnych zaskoczeń, a jedynie ewolucję poprzednich pomysłów. W części górnej odkurzacza myjącego mamy uchwyt z trzema przyciskami: włącznik, zmiana trybu i samooczyszczenie, jest też głośnik z komunikatami głosowymi w języku angielskim.
Wyświetlacz pokazuje cztery tryby pracy i poziom stanu baterii w formie pięciu kresek, gdzie każda odpowiada za 20% naładowania.
Poniżej silnika mamy duży zbiornik wody brudnej (rozbieralny na trzy części – zbiornik, separator i filtr, wszystko zmywalne). W zespole myjącym od góry jest zbiornik wody czystej, od boku z łatwością wyjmuje się wałek myjący, który podczas pracy jest od góry nasączany czystą wodą, a od tyłu wyżymany z brudu i wyczesywany z włosów, czy większych zabrudzeń – siła ssąca przeciąga zabrudzenia do zbiornika wody brudnej.
Ciekawie rozwiązano kwestię samooczyszczenia i suszenia – w trybie intensywnym trwa ok. 8 minut i woda jest podgrzewana gorącym powietrzem do 90 stopni. Samo mycie trwa 3 minuty, suszenie w 90 stopniach to 5 minut i faktycznie efekt jest taki, że wałek jest idealnie czysty i suchy w 95%. Roborock ma certyfikat TUV SUD na skuteczność tego cyklu – usuwa 99,99% bakterii.
Pod względem martwej strefy mopowania, to tak jak u większości tego typu najnowszych konstrukcji, mamy z każdej strony martwe strefy z uwagi na mocowanie wałka. Roborock podaje, że jest to zaledwie 1 mm. Sam wałek ma 25 cm szerokości, a cały zespół 26,4 cm.
Roborock F25 Combo to bardzo ergonomiczny i wygodny w poruszaniu się sprzęt, do tego jest znakomicie wykonany i spasowany – szkoda jedynie, że nie zabezpieczono frontu zespołu myjącego i elektroszczotki do podłóg twardych paskami gumy – trzeba uważać na delikatne meble.
Mycie podłóg Roborockiem F25 Combo to wręcz przyjemność – nie ciąży w ręce, ani stawie łokciowym, jest naprawdę lekki i mimo braku wspomagania napędu kół SlideTech 2.0, jeździ nim się super łatwo.
Wałek jest prawidłowo zaprojektowany, koła podporowe nie dystansują go zbyt mocno od podłoża; praktycznie leży na podłodze – producent chwali się, że wałek jest dociskany do podłoża z siłą 20 N, czyli ok. 2 kg, co jak najbardziej może być prawdę.
Do naszej dyspozycji dostajemy cztery tryby pracy, sprawdziłem na każdym z nich zużycie wody na 20 m2 kuchni (kafelki gresowe):
Tryb Max znakomicie sprawdza się na kafelkach i przy większych zabrudzeniach, zużywa dużo wody, więc wałek jest w świetnej kondycji nawet po usunięciu miodu, czy ketchupu.
Tryb automatyczny najlepiej sprawdzi się przy pracy na co dzień, ilość dozowanej wody i moc bazuje na trybie Sponge, ale jeśli czujnik wykryje więcej zabrudzeń, czy płynów, podwyższa moc na maksymalną. Eco nada się do lekkich zabrudzeń, a Sponge gdy chcemy mieć podłogę jak najszybciej suchą po mopowaniu.
Moim zdaniem ilości wody są właściwie dobrane do każdego z poziomów. Wałek świetnie usuwa wszelkie zanieczyszczenia, od zaschniętych plam (trzeba przejechać kilka razy), przez rozlane płyny (za 1 razem), po większe elementy jak ziarna kawy, czy twardy makaron.
Głośność pracy jest na niezłym poziomie:
Odkurzacz sprawdziłem na wiele sposobów. Rozlane płyny (jak mleko na deskach modrzewiowych) usuwa za jednym przejazdem, a po kilkunastu sekundach obracania się wałka w miejscu cały podzespół myjący jest praktycznie idealnie czysty i nadaje się do dalszej pracy, bez ryzyka rozmazywania resztek mleka.
Wysypałem na podłogę standardową, testową ścieżkę większych zabrudzeń: makaron, bułkę tartą, cukier, herbatę liściastą, płatki owsiane, kawę w ziarnach i wysmarowałem 1 kafelek ketchupem.
Jak widać pojedynczy przejazd do przodu i do tyłu usunął wszystko w 100%, nawet większe elementy. Wałek po takim cyklu był w świetnym stanie, a jedynie przy otworze odprowadzającym zabrudzenia znalazło się nieco przylepionych płatków owsianych – proces samooczyszczenia w stacji załatwił temat perfekcyjnie.
Kolejny test to usuwanie zaschniętej plamy po espresso 25 ml z kafelków gresowych z wzorkami i z głębokich fug – efekty takie jak można było się spodziewać. Jeden przejazd wystarczy do usunięcia 95% plamy z powierzchni płaskiej, drugi usuwa pozostałe 5%, a z fugi usuniemy plamę po kawie najeżdżając wałkiem i zostawiając odkurzacz w takiej pozycji na 5-6 sekund.
Co ciekawe, tak jak w poprzednich przypadkach, wałek po paru obrotach znów nadaje się do dalszej pracy – nie zostawia śladów kawy, ani jej zapachu na podłodze.
Z uwagi na 12,5 cm wysokości odkurzaczem świetnie sprząta się pod meblami takimi jak łóżka, czy stoliki. Roborock dodał koło podporowe pod rękojeść, więc nie ma ryzyka porysowania podłogi przy pracy na płasko. Tak jak już wspominałem, przy pracy na płasko moc z trybu MAX zmniejsza się nam do średniej, a pojemność zbiornika wody brudnej zmniejsza się z 720 do 600 ml.
Ilość wody pozostawiania na podłodze zależy od danego trybu, w Sponge podłoga wysycha w jakieś 30 sekund, w Eco i Max ok. 1,5-2 minuty.
Efekty mycia podłóg, usuwania zaschniętych plam, zbierania rozlanych płynów są jednymi z najlepszych na rynku – Roborock F25 Combo to ścisła topka.
Funkcja przepięcia silnika do odkurzacza ręcznego i pionowego w sprzętach combo, dual czy 4w1 to zazwyczaj dodatek do głównej funkcji mycia aktywnego na mokro, a to z uwagi na dość słabą moc ssania tego rozwiązania. Zestawy takie mają siłę ssania od 16 do 20 kPa i to w zupełności wystarczająca wartość dla sprawnego przeciągania brudnej wody z wałka do zbiornika, ale gdy te same wartości wrzucimy w odkurzacz ręczny, czy pionowy, okaże się, że to naprawdę mało.
Roborock w funkcji ręcznej i pionowej na szczęście podwyższa siłę ssania z 20 kPa do 25 kPa a to już wartość typowa dla pionówek w cenie 800-1400 zł w zależności od marki.
Moc ssania F25 Combo jest wystarczająca do odkurzania podłóg twardych praktycznie z każdej ilości brudu.
Moc ssania poprawia jeszcze znacząco świetny projekt elektroszczotki – jest dobrze uszczelniona, ma duży otwór z przodu, więc nie ma problemów z pochłanianiem dużych zabrudzeń, wałek podczas obracania się jest oczyszczany z włosów (na środku są zęby, a po bokach szczelnie dolegający plastik do włosia). Od spodu zabezpieczono ją znakomicie przed rysowaniem podłóg.
Także praca odkurzaczem ręcznym z małą elektroszczotką jest bezproblemowa – zaprojektowano ją jak trzeba, świetnie wyciąga drobny kurz z tapicerki kanap, czy materacy, dobrze usuwa sierść, a także roztocza.
Sama jednostka centralna z silnikiem jest lekka – waży 1,7 kg, całość z elektroszczotką i rurą to 2,8 kg. To bardzo dobre wartości, choć jak wspominałem wcześniej – ergonomia jest dość nietypowa, z uwagi na mocno wystający do tyłu silnik, trzeba się do tego przyzwyczaić.
Odkurzacz prowadzi się poprawnie, nie ucieka na boki, przegub elektroszczotki ma tylko 5,4 cm wysokości, więc da się nim wjechać pod niskie meble. Przykładowo pod kanapę z IKEA z niszą 8 cm, wjedziemy na 2/3 długości rury. Sam odkurzacz ma 116,5 cm wysokości całkowitej lub 109,5 cm wysokości do uchwytu.
Głośność pracy:
Jak widać odkurzacz nie jest głośny, także sama elektroszczotka pracuje cicho, nie piszczy.
Sprawdziłem, jak odkurzacz radzi sobie z usuwaniem większych elementów i wysypałem: makaron, bułkę tartą, cukier, herbatę liściastą, płatki owsiane, kawę w ziarnach i ryż – mimo, iż odkurzacz ma elektroszczotkę do podłóg twardych, która to zazwyczaj w takich zadaniach radzi sobie gorzej od uniwersalnej, to jednak zebrała wszystko za jednym przejazdem i nic nie wystrzeliła na boki.
Jest świetnie zaprojektowana. Sam wałek elektroszczotki ma 21,5 cm szerokości, a cała elektroszczotka 25 cm – z prawej strony ma tylko 8 mm rantu, a nieco więcej z lewej, po której idzie przeniesienie napędu.
Odkurzacz do pracy na sucho czyści się łatwo – zbiornik opróżniamy otwierając od dołu klapkę, od spodu możemy wykręcić separator cyklonowy do mycia i wstępny filtr z gąbki, szkoda jedynie, że sam zbiornik nie jest wypinany. Nieco ułatwiłoby to jego czyszczenie, choć i tak nie jest źle. Od góry wyciągamy gruby filtr HEPA, też jest zmywalny.
Wałek z małej elektroszczotki wyciąga się poprzez przekręcenie blokady – łatwizna, a do wyciągnięcia wałka z głównej elektroszczotki, potrzebujemy dodatkowe narzędzia jak płaską monetę, płaski śrubokręt. Po wyjęciu wałka mamy dostęp do całej niszy w której pracuje.
Odkurzacz do pracy na mokro ma rozbieralny na trzy części zbiornik wody brudnej: osobno zbiornik, separator i filtr EPA – nie ma tu żadnych problemów z czyszczeniem, jedynie czasem trzeba się nieco siłować, aby go otworzyć.
Wałek mopujący myje się sam w 90 stopniach, co jest jednym z najlepszych wyników na rynku, system czyszczenia jest piekielnie skuteczny i do tego super szybki. Cały proces czyszczenia trwa 3 minuty, suszenia 5 minut, łącznie po 8 minutach mamy wałek czysty i prawie suchy.
Oczywiście co kilka-kilkanaście cykli warto wszystko rozebrać ręcznie, zwłaszcza gdy wciągaliśmy maziowate, glutowate płyny. W czyszczeniu niszy w której pracuje wałek nieco przeszkadza napęd bezpośredni, ale na szczęście mamy w zestawie wycior, który wciśnie się w każdy zakamarek.
Stacja dokująca jest wysoka, kryje nagrzewnicę i wentylator, który kierunkuje gorące powietrze otworami z przodu na wałek, który najpierw jest porządnie nasączany wodą – takim sposobem woda podgrzewa się do 90 stopni. Cały zestaw zabiera 60 cm miejsca na szerokość i 32,5 cm na głębokość, a pod stacją znalazło się miejsce na nadmiar przewodu.
Samoczyszczenie sprzętu jest na najwyższym poziomie, ręczne czyszczenie pozostałych elementów nie powinno nikomu sprawić większych problemów, a stacja dokująca ma przemyślaną przystawkę na wszystkie akcesoria, mieści wszystko co mamy w zestawie – Roborock dobrze to zaprojektował.
Oceniając Roborock F25 Combo jako odkurzacz, jest to dobry wybór. Sprawdzi się jako zastępstwo miotły, do szybkiego sprzątnięcia podłogi czy sierści z kanapy.
Co do głównej funkcji odkurzacza mopującego aktywnie – pod tym względem mamy sprzęt genialny.
Efekty mopowania to rynkowa topka, samooczyszczenie jest perfekcyjne, znakomicie wciąga duże ilości rozlanych płynów, usuwa zaschnięte plamy, radzi sobie z głębokimi fugami, jest lekki i prowadzi się bezproblemowo.
Przyczepić się tylko można do braku oświetlenia LED i zabezpieczenia frontowych plastików jakimś paskiem gumy, ale to drobnostki.
Dla szukających samego odkurzacza myjącego polecam zwrócenie się ku pięciu wariantom serii F25, np. F25 Ace, a jeśli faktycznie potrzebujesz sprzętu 5w1, to F25 Combo będzie idealnym rozwiązaniem. Roborock nieźle więc poszalał dając nam aż 7 modeli w ramach dwóch serii. Każdy więc znajdzie sprzęt dopasowany do swoich potrzeb i co najważniejsze – budżetu.
Artykuł sponsorowany
Niektóre odnośniki na stronie to linki reklamowe.
Na polskim rynku debiutuje Dreame H15 Pro, czyli topowy odkurzacz aktywnie myjący. Potrafi pracować na…
Roboty koszące TerraMow zawitały do Polski. Trafiły m.in. do oferty Media Expert, ale można również…
Do polskich sklepów trafił Tefal X-Force Flex 14.80 Aerospin Aqua, czyli najmocniejszy odkurzacz pionowy w…
Samsung wystartował z przedsprzedażą na urządzenia nowej linii AGD pod nazwą AI Home. Na start…
W ofercie LG na polskim rynku jest ponad 50 lodówek. My wybraliśmy dwie najlepsze. Co…
Wraz z pierwszym tygodniem kwietnia Lidl wystartował z masą przecen na AGD pod kątem świąt…